Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
zakrecona-ja *Pamiętnik zakochanej nastolatki x33 - blog4u.pl

Pamiętnik zakochanej nastolatki x33

:: zakrecona-ja ::

Może nigdy się już nie spotkamy... ;(

Znowu jest mi smutno. Mam pewne kłopty rodzinne i to dość poważne.Sprawa nie dotyczy tym razem bezposrednio mnie,lecz mojego brata. Zawsze sprawiał jakieś problemy i często w domu byly z tego powodu awantury.Np. za kolosalne rachunki za telefon. Minęło juz od tamtego momentu sporo czasu. Mój brat Tomek ożenił się z Karoliną. Ona była już po rozwodzie i miała córkę,która w tej chwili ma 9 lat.Od pewnego czasu zaczęli się kłócić. A szczególnie od jakichś czterech miesięcy. Każdy widział ich ciągle kłótnie. Bardzo chcieli mieć własne dziecko. Po odbytych staraniach Karolina poraniła. Była w ciąży pozamacicznej. Trafiła do szpitala. To mogło sie skonczyć tragicznie nie tylko dla dziecka, ale także dla niej...Modłiłam się w intencji by wszystko dalej było dobrze i by jeszcze kiedyś mogli mieć własne dzieci. Niestety nie układało się między nimi najlepiej. Ja widziałam tylko część ich sporów,ale wielokrotnie dało się słłyszeć opowiadania podaczas rozmowy karoliny z moją mamą itp. Tomek nabrał dużo kredytów,providentów Nie był w stanie ich spłacić. Do tego coraz żadziej wracał do domu. Okłamywał Karolinę,nie chciał jej wytłumaczyć na co wydaje całe pensje. Do tego doszły ogromne rachunki za telefon. Jego żona zaczęła sprabdzac jego smsy itp, by choć tak się czegos dowiedziec. I tak nie wiadomo,co on tak naprawde narozrabiał. Karolina już sobie nie dawała rady i postanowiła już nie dawać mu żadnej szansy gdyż on nawet nie chce jej nic wytłyumaczyć, nie żałuje i nie zmienia się. Myślą o rozstaniu. Chyba się rozwiodą. Chciałabym aby byli szczęśliwą rodziną. Dopiero dwa lata po ślubie. Przywiązałam się do nich. Przywykłam,choć czasem miałam ich troszke dosyć ale to jak każdego. Chyba naprawde sie rozwiodą. Tomek moze miec powwazne kłopoty i Bóg jeden wie, co teraz moze sie z nim stac.Jest mi smutno tez ze nie bede miala Kontaktu z Karoliną i z jej córką Dominiką. Mika już nie ma telefonu komórkowego,a komputer się jej zepsuł. jednie co to przez telefon jej mamy. Mika była smutna,ze wiecej tu juz pewnie nie przyjedzie. Starałam się ją jakoś pocieszyć,ale nie potrafilam. Nie wiedzialam co powiedziec. Starałam się po prostu w ciszy z nią posiedzieć,rozweselic lub pocieszyc slowami "Napewnio się pogodzą,jesczez tu kiedyś przyjedziez,a kontakt jakos złapaiemy" Ale to napradwe nie wiele dało. Zacelismy sie zegnać. Cały czas mi machała z samochodu. Przedtem jeszce pozegnala sie z moimi psiakami i wogole.Bedziemy chociaz wspominac gdy ostatni raz obelewałyśmy się w kostiumach kąpielowych szlaufem ze specjalnymi koncówkami. Byłlo zabawnie.Dominika prosila mie zebym przyjechala do niej na wakacje bo jej mama raczej nie pozwoli rzyjechac do mnie z powodu Tomka;(
MOZE JUZ NIHDY SIE NIE ZOBACZYMY? NIe! Widząć jak moi bliscy cierpią,jak nic im nie wychodzi. Zamierzam pójść do szkoły z nowym zapałem d nauki. Musze mieć dobre stopnie,by miec jakąś wizytówke na pszyszlosc,by miec dobrą pracę,szacunek,poważanie. Moze by zostac kims sławnym...niemozliwe? Zoobaczymy!Chciałabym miec szczesliwą rodzinę.i Zapewnic im wszystko cieplo,milosc,dom,radosc. By nie musiały przezywac czegos takiego jak np. Dominika.Nikomu nie est łatwo. Trzeba sobie zapracowac na dobrą pszyszlosc...NAJWAZNIEJSZE BY WYCIAGAC WNIOSKI!!!!
Oprócz tego ludzie czesto nie zauważają ze ich prosby się spelniają lub nie spelniają bo Bóg wie ze dla nas co innego bedzie lepsze.Pewnie dlatego Karolina nie urodzila bo teraz by się pokłocili i był by problem co z dzieckiem...Oni też nie za często chadzają do kosciola. Nie chcą porostu. Czasami nawet troszke sie śmieli ze ja zakonnicą zostane. Czy naprawde nie mogą raz w tygodniu pojść do kosciola i sie pomodlic. Kiedys ktos bardzo mądzreze powiedział ze ludzie wierzący,modlący się moją w zyciu łatwiej. Potwierdzam. Zapewne wiele z czyających to co teraz tu piszę uważa mnie za idiotką i jakąś mego wierząca pszyszlą zakonnicą. Nie jestem aż taka. Poprostu chodze co niedziela do kosciola i modlę sie codziennie wieczorami.Tylko tyle... dla niektórych Aż!Tutaj tekstTutaj tekst
zakrecona-ja 30/06/2009 16:01:14 [komentarzy 0] Komentuj

By zrobić użytek z moich humorków ...?

Takie humory typu zazdrość,złość,smutek,żal czasem miewa każdy. Uwiecznione na zdjęciach,gdy oglądasz je za jakiś czas już mniej smucą?Dziwne?Nie potrafiie tego opisać....




"Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością."
"[...] ale prawdziwa miłość przetrwa każdą rozłąkę."





"Gdy ktoś kocha różę, której jedyny okaz znajduje się na jednej z milionów gwiazd, wystarczy mu na nie spojrzeć, aby być szczęśliwym. Mówi sobie: „Na którejś z nich jest moja róża...”

Kto hoduje kilka róż, kocha piękno; kto hoduje tysiące - kocha forsę !!!




To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Można milczeć i milczeniem kogoś ranić.

Umieć milczeć to prawie tyle, co zachować siebie na własność.





I gdy w końcu skrzyżują się drogi tych dwojga i spotkają się ich spojrzenia, wtedy znika cała przeszłość i cała przyszłość.

Nasze nieszczęście polega na tym, że zamiast spojrzeć na teraźniejszość, patrzymy w przyszłość.
Są noce, gdy przyszłość traci wszelką wagę, a spośród wszystkich jej chwil pozostaje tylko ta, w której postanowimy skończyć z sobą

POCAŁUNKIEM ZBUDZIŁ ŚPIĄCĄ PSYCHE DO ŻYCIA,ODTĄD PEŁNEGO BOSKIEJ SZCZĘŚLIWOŚCI!!!






zakrecona-ja 23/06/2009 22:58:42 [komentarzy 0] Komentuj

A teraz nadeszły Wakacje

Nareście nadeszły nasze zasłużone wakacje!
W sumie to rok w nowej szkole zleciał mi jak w jeden dzień.Szkoda mi trochę,że będę teraz żadziej widywać znajomych,ale chociaż odpocznę od szkoły. Mam nadzieję,że będę się i tak dobrze bawić. W przeciwiweństwie do wcześniejszych wakacji nie zamierzam ich przespać,tylko bawić się do upadłego. OD razu w dzień zakończeniaa roku szkolnego zbierałam ekipę nad zalew. Niestety z Jednym z kolegów nie mieliśmy kontaktu i kilka koleżanek nie mogło jechać. Wziełam więc Martę i Agnieszkę.Pojechałyśmy rowerami na zakupy,na spacer. Spotkałyśmy tam także chłopaków, z którymi nieźle się ubawiłyśmy.Zaczął lać deszcz,zrobiło się późno i musiałyśmy zwijać się do domu. Wracałyśmy w deszczu.Zaczęłam się wygłupiać i jeździć po ogromnych kałużach. Byłam cała mokra.Wjechałyśmy na polną,piaskową ścieżkę. Jechało się fatalnie,strasznie ciężko,zwłaszcza że deszcz zaczął nas troszke oślepiać.Haha a jak próbowałam wyjąć telefon i puściłam kierownice wjechałam do małego rowu.Uwielbiam się czasem powygłupiać i odeagować.Chociaiaż to było zupelnie przypadkowe... Myślałam,że Marta pęknie ze śmiechu na widok kiedy "zminiam trasę"...Ojej to musiało być zabawne ;pW tym dniu sporo się działo,ale za długo by opisywać.

2DZIEŃ WAKACJI!!!!

Drugiego Dnia wstałam okolo godz 10,bo obudziła mnie mama. Strasznie chciało mi się spać,ale musiałam wstawać. DZień wcześniej zostałam zaproszona na urodziny jednej z moich przyjaciólek,więc pojechałam ok. 13;))Było super.Spędziłam czas z Agnieszką i Marlą;]]
Oglądałyśmy filmy i wogóle.Potem niestety musiałam wracać do domu ok. 15,bo umówiłam się z MOniką na wyjazd.O 4 pojechałyśmy na Dni Łowicza.Spotkałyśmy tam Monike i Dominike,do których sie dołaczyłyśmy. Potem również spotkałyśmy Sandrę,Natalię i Weronikę.Miałyśmy super 7-osobową ekipę.Poszłyśmy na pizzę. BYło zabawnie.Ale szkoda opisywać,tam tzrebabyło być ;P
Wygłupiałysmy się troszke,przymierzałyśmy peruki itd ;P ....Crazy'ole.x33
Byłyśmy na koncercie Danzela,Kasi Kowalskiej,Kasi Novej,Marvi itd.Wepchalyśmy się na sam przód. Były tam też zabawne historie,ale jest późno i już nawet nie chce mi się opisywać...jestem troszeczkę śpiąca,a jutro rano przecież trzeba iść do kościoła.Gdy Danzel móiwł do nas o angielsku,nagle zminił język na polski i pijąc wodę,przeczytał "Wodaa nieegazowana...żubrówwka"albo śpiewa i nagle"ZAJEBISCIE!"heh
Wróciłysmy ok.22.Szkoda,że tak wczesnie xD
Pierwsze Dni wakacji były cool.Ciągle w rozjazdach
zakrecona-ja 21/06/2009 00:35:46 [komentarzy 0] Komentuj

Wciąż odchodzą moi bliscy...dlaczego tak szybko?

Gdy byłam w 5kl.podstawówki moja babcia Marianna zaczęła chorować. Wszystko ją bolało,nie chciała kompletnie nic jeść,nie miala siły. Wiele razy zaczynała krzyczęć z bólu i łakać. Wzywaliśmy pogotowie. BAbcie zabrano do szpitala. Mama mi powiedziała,że babcia jest umierająca,ma raka wątroby.Potem przywieziono ją na noszach do domu.Babcia leżała w łuszku,nie jadła,przestawała mówić. Widziałam jej wzrok.BYł przeraząający,ciary mnie rzeszły po plecach.Wyglądała tak jakby nie wiedziała co się z nią dzieje,ale czuła że umiera. Wyraz jej oczu wydawał się taki,jakby babcia starsznie sie bała.Napewno tak było.Było mi smutno,bałam się. Dlaczego tak szybko?;(
Ciągle ktoś był i opiekował się babcią. To było przerażające gdy wiedziałam,że babcia może w każdej chwili umrzeć. Powoli traciła świadomość.Tak mówiono,ale ja wierze,że babcia wszytsko wiedziała,ale choroba to zakrywała.Najbardziej bałam sie przechodzić obok jej domu,a mieszkała obok mnie,gdy słyszałam przerażające jęki bólu.To było przerażające.Jest mi przykro i nie moge sobie wybaczyć,że tak żadko wtedy ją odwiedzałam.Wtedy,przed chorobą. A to dlatego,że dziadek zmarł gdy byłam w zerówce,i widziałam zmarłego.Widziałam bladą twarz,ręce złożone na piersi. Zmarłych wtedy jeszcze trzymano w domu.Potem jak przechodziłam obok trumny opartej o ścianę. Ten widik wciąż pamiętam.Przebiegłam obok niej jak najszybieciej.Od tame tej chwili bałam się duchów,bałam się! Dlatego nie lubiłam chodzić tam,bo tam umarł dziadek.I jeśli babci się by coś stało,nie wiedziałabym co robić. Dlaczego aż tak się bałam??Babcia myślała,że po prostu mi na niej nie zależy i że nie mam dla niej czasu.A to nie prawda.ZAwsze grałyśmy z babcią w zgaduj gadla,w piłkę.Jezdziłysmy rowerami,oglądałyśy telewizję,sluchałam jak babcia opowiada historie i recytuje wiersze.Była bardzo utalentowana.To właśnie u babci miałam czas malować, to babcia była szczera co jej się nie poobało i dawała mi wskazówki jak torysować.Przechowywała moje rysunki.Teraz maluje dość ładnie;))W domu rodzice zawsze mi przypominali o modlitwie,czasem razem się pomodliliśmy,ale żadko. To babcia nauczyła mnie pacierza.Zawsze jak do niej przychodziłam to razem siedaliśmy na luszku i modliłyśmy się.to były piękne chwile.Tak bardzo bym chciała cofnąć czas. To była najwspanialsza babcia na świecie!Kocham jąi nigdy o niej nie zapomnę! Pamiętam wciąż jak wiele mi dała,jak wiele nauczyła.Nie moge tego zaprowadzić na zatracenie,musze to wprowadzić w życie!
Drugą babcie Helene znałam bardzo mało.Gdy zmarła byłam jakoś w 1 kl.Nie jedzilam tam za często.Kieydś podobno się potknęła i złamała nogę.POtem wystąpiły jakieś kąplikacje i amputowano jej nogę.Przez wiele lat leżała w łuszku. Potem trafiła do szpitala i zmarła. Więcej nie wiem...
Zmarła w dniu urodzin mojej mamy,moja mama musiało to bardzo przeżyć.To smutne;(.Męża babci Heleny nawet nie znałam. Bo dziadek umaarł jeszcze zanim się urodziłam.Nie wiem z jakiego powodu. Dawniej rodzice mi mało opowiadalio rodzinie.Teraz nie ma na to czasu,a ja sie boje spytać. Nie wiem czemu.MOże nie boje..po prostu już nie potrafie pytać,nie wiem jak.Mąż babci Marianny,dziadek Stanisław zmarł gdy byłam w zerówce.na chorobę [ajc-hajmera],To straszna choroba,człowiek podobno traci wiedze o świecie, nie chce nić pić,może się zgubić jak mój dziadek.Kiedyś przywiozła go do domu policja.Człwoeik ma problemy z pójściem do toalety,albo może pójśći zapomniec wrócić.To straszne.Na dodatek miałąm satrszą siostrę Kasię,która zmarła kilka dni po urodzeniu. Szkoda,że nie mogłam jej poznać.Ciekawe jaka by była.
zakrecona-ja 17/06/2009 23:14:33 [komentarzy 0] Komentuj

Śmierć bliskich boli,ale nic nie dzieje się bez przyczyny.

Między historiami,które się wydarzyły miało miejsce rownież to wydarzenie...
Mój tata był najlepszym tatą pod słońcem!Pamiętam nasze wspólne wycieczki do lasu,grzybobranie i ine piękne chwile ;)Było super! ;))
W mojej rodzinie było trochę inaczej niż w przeciętnych, bo to tata zajmował się dziećmi i gotowaniem,a całą resztą,czyli pracą, domem itd,mama.
Mój tata nie miał nałogów. Nie pił z ogólu,ale jeśli trafiła się jakaś okazja i zaczął pić, to troche trwało. Z początku któtko,potem dłużej.Ale zawsze wyrzewźwiał i było Ok. Ale pewnego razu znów zaczął pić, mimo że był chory,miał astme, brał leki,najwidoczniej stracił panowanie nad sobą i nie potrafił przestać. Byłam w tedy jeszcze mała i głupia. Łzy ciskały się do oczu,a ja przerażona,gdy widziałam,że pije.Codziennie błagałam Boga, by ta historia nie skończyła się tragedią. Po pewwnym czasie przestał,ale organizm był już wyceińczony.Pamiętam jeszcze.. jak chwile przed...przed momentem,który zaważył na całym moim życiu,przyszedł do domu,by przywitać się z rodziną. Nawet był uśmiechnięty.Potem poszedł do sąsiada,spytać się go,czy przypadkiem nie wiedział jego telefonu, bo chyba go zgubił.Z tego co można sę domyślić,upadł po drodze na twarz,na polu za domem.Nie znam przyczyny. Skoro miał astme,to może dostał ataku duszności?Zauważyliśmy go niedługo potem.A włąściwie to sąsiad,kjtóry tamtędy przechodził,zawołał mojego starszego brata,który był na podwórku,natychmiatst pobiegł.W tym samym czasie siostra dostrzegła go z balkonu. Wbiegła do domu i drżącym głosem powiedziała: "Tacie coś się stało.."Wszyscy wybiegliśmy by sprabdzić co się dzieje..Bałam się strasznie. Nie poszłam tam,patrzyłam z podwórka.Nie wiedziałam, co mam robić.I płakałam.Płacze za każdym razem,kiedy to sobie przypominam.Wezwaliśmy pogotowie. Długo go reanimowali.Zabrano go do szpitala. Mnie Zawieźli mnie do cioci,żebym nie była sama w domu. Wiedziałam,że tata może umrzeć...Każda sekunda do momentu,gdy wrócili ze szpitala,była wypełniona modlitwą.Mama powiedziala ze tata zostal w szpitalu i że jest w ciężkim stanie. Nie wiadomo czy przeżyje.Poszłam spać,a tak naprawdę to siedziałam na łuszku w ciemności i modliłam się.Chciałam być sama i poukładać sobie wszystko w głowie.Myślałam również,że nie wyobrażaam sobie jak to będzie wyglądać, gdy tacie się coś stanie,że będę sierotą. W końcu zasnęłam ze zmęczenia ale śniła mi się ta modlitwa. Obudził mnie w nocy czyjaś rozmowa. Wstałam i podsłuchałam romowe. Zaczekałam aż siostra i brat pójdą do siebie i wyszłam do kuchni,by się czegoś dowiedzieć.Mama powiedziała,że tata zmarł o godzinie 22. wróciłam do pokojui dopiero wtedy,gdy nikt nie widział zaczęłam płakac.Wiele razy gdy widziałam butelki groziłam że je wyżucę,potłukę.Ale nie zrobiłam tego,miałam nadzieje ze zrobi to sam:(.Żałuję,że bałam się go zatrzymać.żałuje że nie zrobiłam nic,a tylko płakałam w ukryciu.Zresztą mamie też musiało być smutno,po co miałam jej dokladać smutku,tym że niedość że tata cierpiał,mama to i ja.Musiałam być dzielna. Przemyślałam to wszystko. Po pewnym czasie zrozumiałam,że kiedyś trzeba się z tym pogodzić. Nie można tylko płakać.Trzeba coś robić.Wyciągnęłam wnioski,czemu Bóg odebrał mi najbliższą osobę??Moja mama męczyła się widząc jak tata się zachowuje.Pamiętam kłótnie.Ja musiałam zrozumieć,że łzy nic nie dają. Trzeba działać!Chyba nawet nie zdażyłam mu powiedzieć ze go kocham. Teraz wiem,że jeśli sie kogos kocha trzeba być w tym odważnym i wyznać prawdę, bo ludzie tak szybko odchodzą.
To dzięki tacie poznałam wiele smaków, gdy nie lubiłam jakiegoś warzywa np. brukselki,tata udowodnił mi,że to co zdaje się niedobre,może się zmienić na coś naprawde pysznego,wystarczy tylko go doprawić itp.
Tłumacząc to wspócześnie nie można patzreć na kogoś, nie znając go i oceniać. Każdy nawet jeśli nie jest doskonały.MOze się zmieniąc,ale może nie sam,moze dzięki naszej pomocy?
To dzięki niemu potrafie docenić przyrode,potrafie przejść lasem i usłyszeć śpiew ptaków i powiedzieć,że to jest najpiękniejsza muzyka świata. To dzięki niemu nauczylam się cieszyć życiem,potrafie się śmiać i uśmiechać :D
Dzięki niemu umiem kochać zarówno ludzi jak i zwierzęta.Dlaczego ta choroba dotyka niewinnych ludzi?Moi sąsiedzi pili razemz nim. NIenawidze ich za to!Tata nie zatanczy na moim ślubie, nie był na moim bierzmowaniu,nie

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"
DLACZEGO TO PISZĘ? MOŻE NIE POWINNAM? MOZE TO ZBYT PRYWATNE I TAKICH STARYCH RAN SIE NIE ROZDRAPUJE?WIEM! ALE MAM POWÓD CHCE BY POKAZAC NIEKTORYM NA CO W ZYCIU TRZEBA UWAZAC i CO NAS MOZE SPOTKAC GDY NIE ZROBIMY PEWNYCH RZECZY,,,
zakrecona-ja 17/06/2009 21:39:26 [komentarzy 1] Komentuj

"Jeśli naprawdę bardzo czegoś pragniesz,i wierzysz w to, to się spełni"

Nadzieja jest wielka. zwycięzcą nie jest ten kto nie upada,lecz ten kto po upadku potrafi się podnieść i walczyć dalej. Ja tak włąśnie zrobiłam. Hmm...doszłąm, do tego czego chciałam. Dziękuję Bogu,że mnie wysłuchał. MOdlitwa jak dobra czarodziejka,spełania marzenia,choć nie zawsze.Jesteśmy teraz parą. Mi naprawdę zależy.Choć nie wyglądam jestem wrażliwa,łatwo się załamuje;(
Boje się,że znów coś się nie uda. nIe chcę by ktoś mnie skrzywdził. Ten ból..eh,nie do opisania.Jeśli teras me marzenia znów mają mnie wprowadzić w błędne koło, to naprawdę nie chce! ALe zaraz, w życiu piękne są tylko chwile,może warto próbować i cierpieć nieustannie,by doczekać tych chwil? Tak włąśnie! Gdy byłam mała nie marzyłam o księciu z bajki i rumaku,tylko o tym,by kiedyś naprawde poznać znaczenie słowa "miłość". By to nie było tylko zludzenie,ale miłość.Wpakowałam się!

[...] Jednak miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka
Miłość jest zawsze chaotyczna. Gubisz się, tracisz trzeźwy osąd. Nie umiesz się bronić. Im większa miłość tym większy chaos.
Skoro miłość to cierpienie itd. To ja sie zakochałam? Jej jakie to trudne!Nie moge odnaleść swoich myśli;/
Po prostu ...KOCHAM
jestem SCZĘŚLIWA!
ale w podświadomości BOJE SIE, by tego nie stracić...
CZY TYLKO JA JESTEM TAKA SKOMPLIKOWANA? CZY WY TEŻ GUBICIE SIE W ŻYCIU TAK JAK JA?
Tak się właśnie czuje,ale staram się ibudzić ze snu!Wiem,że tak nie można. A może poprostu diabeł i anioł szepczą mi do ucha różne rzeczy,i to przez niech sie zgubiłam? heh

zakrecona-ja 17/06/2009 20:46:14 [komentarzy 1] Komentuj

Wyznanie...

To wydarzyło się na początku tego miesiąca,natomist wcześniejsze wydarzenia około rok temu.Dlatego emocje ostygły i opisałam to co najlepiej pamiętam i to,co wydawało mi się najważniejsze.On zaczął mi pisac jakieś dziwne okręslenia.Nie chciał mi wytłumaczyć o co chodzi. To określenia typu:
"była piękną brunetką,jej piękne brązowe oczy,jej biust,jestem w raju".Hmm...poczułam się zazdrosna. Zdawało mi się,że mam rywalkę. Tylko,że to zupełne moje przeciwieństwo.Jestem kręconą blondynką o niebieskich oczach,średniego wzrostu...
Napisał,że chyba się zakochał..pisaliśmy oczywiście na gg.Spytałam go w kim. Odpowiedział,że albo we mnie,albo w mojej koleżance,albow brunetce.Poprosiłam,by wybrał jedną odpowiedź.Spytał po co,,bo gdybym była to ja, to bym była złą i powiedziała że nie szukam miłości,jeśli koleżanka to jego uczucia nie będą odwzajemnione,a brunetka w takim razie będzie najlepsza;/. Odpisałam mu,że ja wcale nie powiem,tak jak on myśli. ze szkoda,że nam wtedy nie wyszło,i że miał u mnie kiedyś szanse.Podkreślił,że miał,ale czy ma? Odpowiedziałam,że może. W kolejnej wiadomości napisał,że ta nasza rozmowa wygląda jakbyśmy się wciąż kochali,ale nie chcemy tego,coś nas zatrzymuje.
''jakbyśmy się wciąrz kochali'' ...a co kochasz mnie?;>
on:
a jakby nawet to co??
bedzie taka odpowiędź
niechce mieć chłopaka
dlatego ja ci nieodpowiem
a co do naszej rozmowy mam pytanie
ale powiec tak lub nie
kochasz mnie....................................
Ja:
w czasie przyszlym to nie wiem,
on:
a terażniejszym
Ja:
w przeszlym...moze po prostu cie bardzo lubilam w w teraz.....
a co z tego jesli odpowiem?
jak powiem 'tak' to nie wiadomo co bedzie z naszą przyjaznią......mam racje?
On:
ja ci kiedyś odpowiedziałem
Ja:
pamiętam..... powiedziales ze nie...i po co to pytanie
On:
bo wiatr wieje
Ja:
tak...i 'przeminęło z wiatrem' ;p
on:
ale ja sie tylko pytam
raczej czekam
ale wiatr wieje
ja:
hmm..to jest trudne pytanie,....skoro uwazam ze szkoda ze nam nie wyszlo, to odpowiedz sama sie nasuwa....
ja:
bardzoo lubie [mnożone przez 1000]
on:
kocham
Ja;
moze;p ale co z tego.... jesteśmy przyjaciólmi
on:
może??prosze powiedz
ja:
bo moze lepiej zebym nie odpowiadala, bo gdybym powiedziala ze tak to nie wiem jakie byly by nasze dalsze relacje albo przeciez to i takk nie wazne
on:
a jeżeli ja też powiem tak ??
co wtedy
bedziemy na siebie patrzeć z pragnieniem
wiedząc że jesteśmy wodą
ja:
to...nie wiem czy ci uwierze, bo wlasciwie gdybym ja nie odpowiedziala to ty tez nie '.'
On:
i ochłodą dla siebie
to mówie tak
tak
ja:
to...nie wiem czy ci uwierze, bo wlasciwie gdybym ja nie odpowiedziala to ty tez nie '.'
on:
a jak mam się czuć
kocham ją
mówie jej o tym a ona
ja:


on:
,, przepraszm ale cie nie kocham"
jak to brzmi
ona jest wymysłem
mojego snu
nie jest realna
niemoge jej usłyszeć przytulić
ja:
wiesz..zresztą ja jestem zupelnym jej przeciwienstwem
on:
ale to przenośnia
to jak
kocham cie
ja:
on:
tak
a ty??
ja:
jesteśmy przyjaciólmi..nie chciałabym tego stracić, z powodu kolejnych błędów?
on:
a jeżeli ja też powiem tak
co wtedy
bedziemy na siebie patrzeć z pragnieniem
wiedząc że jesteśmy wodą
i ochłodą dla siebie
ja:
powiedzmy ze tak,ale nie mam sily znosić kolejnych domysłów ludzkich...
on:
ale oni nic nie wiedzą
on:
to mam czy nie mamdziewczyny?
ja:
a moze jednak lepiej zapomnieć;/?? może..nie chciałabym znosic kolejnej porażki?
on:
jak bedzie porażka to dlatego że coś zrobie nie tak
nikt się nie dowie
ja:
wtedy tez tak mówiles na początku?;/
on:
tylko że wtedy nie wiedziałem jak to się skończy
on:
mam ostatni wniosek
czyli mam wnoskować że od 18 46 mam dziewczyne....
ja:
ale pamietaj nadal chce zebyś był takim moim przyjacielem,;>



Kolorowe serca do gory wzniesmy ...x333



Nie ma żadnego powodu do miłości kocha się za nic



Płaczę bo świat jest warty łez Płacze i płaczą inni też



zakrecona-ja 17/06/2009 18:56:32 [komentarzy 1] Komentuj

Po wakacjach...nowa szkoła...Nowe Okoliczności...

"Po wakacjach"
Potem przeniosłam się do gimnazjum. On też chodził tam gdzie ja, tylko że do równoległej klasy.Bałam się co mnie czeka w nowej szkole,ale atfosmera panująca w niej była przyjemna. RAczej łatwo nawiżałam nowe znajomości i zaakceptowali mnie.On Opowiedział mi, że za te romzowy przyszedl rachunkek 200 zl i że jego mama dowiedziała się,że rozmawiał ze mną. Było mi strasznie glupio. Zabrali mu telefon i kontakt ucichł. Ale potem zaczeliśmy pisać na nk.Pisaliśmy długo, potem przerzuciliśmy się na gg.Świetnie mi sie z nim pisało. Znamy sie rok. Świetnie mi się z nim pisze. Zostaliśmy przyjaciólmi. Wiele razy pisał, że jestem jego przyjaciólką, i ja, że on jest moim przyjacielem. Nie miałam już nadzieji na to, że kiedyś będziemy się jeszcze chociaż kolegować po tej historii. tak jak to jest w historiach,gdy dziewczyna zerwie z chłopakiem,a potemtracą kontakt.. Był moim najlepszym przyjacielem.Mogłam mu powiedziec dosłownie wszystko i dobrze sie czulam w jego towarzystwie.W szkole wszyscy o nas plotkowali wiec na początku roku się omijaliśmy,by nie wzbudzać kolejnej wojny..POtem wszystko ucichło i mogliśmy normalnie gadać,,spotykać sie. Im dłużej się przyjaznilam z nim, tym badziej sie w nim zakochalam. Byl dla mnie calym światem. NIe moogłam przestać o nim myśleć,modliłam się zebby go widzieć jak najczęściej i zebyśmy mogli być razem,każdej nocy myslałam o nim, ogłuszały mnie moje myśli,w których przypominał mi się jego głos,gesty,słowa. czasem nawet był w moich snach.Chciał mi pokazać swoj pamiętanik.Już chciałam mu wyznać ze go kocham. Bo nie mogłam znieść tej jego niewiedzy...




"Piosenka pt."Co z nami będzie"-Sylwia Grzeszczak

ref Kiedy znajdziemy sie na zakrecie
co z nami bedzie,
gdy świat rozpędzi sie niebezpiecznie
co z nami bedzie,
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie... *2

Nasz każdy pełen przygód rok,
każdy miesiąc drogi masz,
Każdy nowy dzień jak szansa i
każda chwila trwoga nam
Każdy zachód słońca nasz
Każdy podniesiony ton,
Każdy naprawiony błąd
i czy musimy stracić to?!

ref Kiedy znajdziemy sie na zakręcie
co z nami będzie,
gdy świat rozpędzi sie niebezpiecznie
co z nami będzie,
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

W żywym ogniu niełatwych pytan topimy plany i sami nie wiemy po co chcemy przeczytać cały scenariusz szukamy błędów przewidujemy najgorsze ze nie dojdziemy do happy endu a to dopiero początek tyle przed nami po co sie pytasz na stracie co bedzie z nami i nawet jeśli to zycie zna juz odpowiedz bedzie duzo ciekawiej gdy teraz nic nam nie powie.

Tyle miejsc odkrytych gdzie inni nie dotarli wciąż
Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?

ref Kiedy znajdziemy sie na zakręcie
co z nami będzie,
gdy świat rozpędzi sie niebezpiecznie
co z nami będzie,
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie... *3

KONIEC



JEMu...

...na parapecie usiadł srebny gołąb,
patrzy na mnie czarnymi oczkami.
Wręcza to, co sprawi,
że kolejny dzień nie będzie stracony.
Otwieram kopertę i widzę Twoje zdjęcie,
czytam karteczkę: "kocham Cie".
Gołąb odleciał, a ja nie zdążyłam
podziękować mu za wspaniały dzień. ;(



"Chciałabym być blisko Ciebie, tak blisko byśmy byli jednością.."



"... Już nigdy nie zobaczy blasku słońca, nie poczuje dotyku wiatru..."



[...]Naprade żałowałam,że bezzastanowienia z nim zerwałam. Może by nam sie udało?Czasu nie cofniemy...ale i tak moge się do niego próbować zblizyć.pRóbowałam ciągle od tamtego czasu...Z czasem im dłużej pisaliśmy,rozmawialiśmy, dowiedziałam się o nim czegoś więcej. Nadal siedział mi w głowie. Problem w tym,że ja jemu nie. Ale walczyłam o jego przyjaźń. Starałam się go bronić,być miła itd.I z zcasem ze zwykłej znajomości staliśmy się kuplmai,potem przyjaciółmi...To było dla mnie bardzo ważne. Wspierał mnie. Dziękuję,za to że jesteś!




zakrecona-ja 17/06/2009 17:57:43 [komentarzy 1] Komentuj

"Tak się poznaliśmy"

To może głupio sie czyta,ale no cóż w końcu jestem dziwna?hm...
Do tej samej parafii co ja, chodzi pewien chłopak. Od czasu do czasu widziałam go w kościele. Jego mama zna moich rodziców, przyjaźnili sie czy coś w tym stylu.
Wydawał mi się bardzo ciekawy i fajny.
Pewnego wakacyjnego dnia na koniec 6 kl podstawówki pojechałam do przyjaciólki. Gdy wracałam wstąpiłam do sklepu po kartę do telefonu. Zwyczajny dzień, taki jak każdy, ale zamienił się w niezwykły, tak z nienacka. Gdy wychodziłam złapał mnie właśnie On...zupełnie przypadkiem.Wcześniej to nigdy z nim nie gadałam,a teraz miałam wrescie okazje. Chwile gadaliśmy. A co najważniejsze poprosił o mój numer,ale nie miał gdzie zapisać. Na szczęście miałam przy sobie komórke i wpisałam jego numer. Gdy wrucilam do domu napisalam do niego smsa,żeby miał mój numer.I ojej....zadzwonił!Serce waliło mi jak młot,nie wiedziałam o czym mam z nim rozmawiać.Podobno podobała mu się kieyś właśnie ta przyjaciólka, u której wtedy byłam. Zaprosił nas na hamburgery.Poszłyśmy z chęcią.ALe powiedziałam mu, że moge mu pomóc namówić Agnieszke,ale mnie nie musi zapraszać. Odpowiedział,że chce żebym poszła i Poszłam. Było super. Ubawiliśmy się niezle.Potem dopóki były wakacje jeszcze sie parae razy spotkaliśmy i za każdym razem było bardzo fajnie.Chciałabym tak jeszcze...eh
I zaczął do mnie dzwonić.Gadaliśmy dosłownie godzinami. Pisaliśmy sms do póżna w nocy. Nie chciałam żeby ktoś podsłuchwiał naszą rozmowe, więc uciekałam na polną ścieżkę niedaleko domu. Nie chciałam być skrempowana poprzez nadzorowanie rozmowy.świetnie mi się z nim gadało.. W końcu spytał czy zostanę jego dziewczyną. Nie za bardzo chciałam się zgodzić, mówiłam mu, ze go właściwie nie znam. Ale ona nalegał a ja w głębi chciałam sprubować,zeby go poznac, i zgodzilam sie.Ale ustaliliśmy ze nikt nie moze sie o tym dowiedziec.
Potem mnie poprosił,czy mógłby powiedziec o nas kilku koleżankom.Po krótkim namyśle wyraziłam zgodę, co potem okazało się nieprzemyslanym ruchem:(Potem zadzwonił do mnie i opowiedział,ze jego siostra zabrała mu w nocy telefon i pokazała mojego sms na temat naszego chodzenia,ze nie wiem czy to ma senst itd jego mamie. Było mi przykro,że mnie nie posłuchał, i głupio sie czułam,wiedząc że jego mama już o nas wie.Wyszłam na jakąś idiotke. Na dodatek cała szkoła o nas plotkowała . Zerwałam z nim po tej rozmowie.Potem było mi troszke żal,że tak pochobnie podjęłam decyzje,ale gdybym tego nie zrobiła nadal robił by coś, czego ja niechce.A tego bym nie zniosła... ;/Ale szczerze wpadł mi w oko ;))Po prostu...STCHÓRZYŁAM...
zakrecona-ja 17/06/2009 17:46:52 [komentarzy 3] Komentuj

"Cała Ja"

Mam na imię Iwona i jestem spod znaku Wodnik.
Mam dopiero 14 lat...szkołę,rodziców,własny świat...Zwyczajny świat,Zwyczajna dziewczyna...wchodzącą po szczeblach życiowej drabiny, która bardzo, by chciała szczęśliwą być...chociaż dopiero uczy się żyć. Gubi się w życiu, często upada. Raz wspina się w górę, a raz na dół...mam wady i zalety. .."Dojrzyj promyk słońca tam,gdzie inni widzą tylko ciemność"[...] .
Uwielbiam żartować, śmiać się, spotykać z przyjaciółmi,rysować,dużo czasu spędzam przed komputerem i lubię się wygłupiać,rozciągać,robić szpagat itd. W szkole krejzol, w domu zakomplesksiona nastolatka?
Jakby ktoś chciał,zamieszczam ponieżej moją fotkę...





Ostatnio często mam melancholijne humory i chcę podzielić się z kimś moimi smutkami...Moja nauczycielka powiedziała, że pisanie chyba przychodzi mi łatwo, więc prubuje swoich sił tutaj, na blogu ;)) Nie znoszę obgadywania. I mam wrażenie, że jestem nastolatką zupełnie odbiegającą od innych. Wnioskuję to od zwykłej historii, gdzie wszyscy biorą rożki truskawkowe, a ja czekoladowego, po historie, gdy wszyscy uwielbiają pop, a ja nieszczególnie i inne codzienne sytuacje, w których ja mam zupełnie inną opinie.
Ale wcale nie jest mi tym źle. Koleguję się z wieloma osobami i nie jest dla mnie ważne, co inni na to i kto, co o mnie myśli. Wszyscy znają mnie od strony dziewczyny, która zawsze jest uśmiechnięta, roześmiana. Niestety mało kto wie, że wieczorami jest mi smutno, płaczę...
[...] Mało kto bo w szkole poprzez śmiech prubuje odreagować i nie chce żeby ktoś myślał, że użalam sie nad sobą. W życiu trezba być twardym jak żelki z biedronki! Moje przyjaciółki opowiadają mi o swoich problemach. Staram się zawsze ich wysłuchać i pomóc jeśli tylko potrafię.Niestety z pewnych powodów,wolę się im już nie wyżalać.Wtedy mam pewność,że nikt nie słucha mnie z litości,że niewygada itd.Ale za to mam wspaniałego przyjaciela.Dziękuję mu za to, że jest [!] :***
Jestem smutna i nawet już sama nie wiem dlaczego, jaki jest konkretny powód...Uważam, że przeżyłam już sporo i muszę sobie radzić sama. Popełniłam w życiu troche błędów, ale na błędach człowiek się uczy. . A zresztą nie narzekam... jakoś sobie radze..choć czasem bywa ciężko...Mam nadzieję, że nie będę za bardzo przynudzać moim blogiem...






Bywam...niedostępna dla świata
Kocham...to co nieosiągalne
Wybaczam...bo wiem, że nie warto chować urazów
Czekam...na lepsze dni, bo wiem, że zza tych chmur wyjdzie słońce
Cierpię...bo to, co nas nie zabija, to nas wzmacnia
Boję się...że zostanę sama
Pragnę...spełniać swe marzenia
Szukam...przeznaczonego mi celu w życiu
Brakuje mi...obiektywnego patrzenia na rzeczywistość
Wierzę...że kiedyś uda mi się osiągnąć to czego pragnę
Wiem...że są chwile, dla których warto żyć
Buduje...swoje życie, swój wymaginowany świat
Uciekam...gdy czuję się osaczona
Tracę....zbyt dużo czasu
Mam....nadzieje na lepsze jutro
Znoszę....krytykę
Potrzebuję...prawdziwej przyjaźni
Niszcze...swoje złe decyzje
Marzę...o szczęściu
Płaczę...gdy nie daję sobie rady,gdy wszystko juz zawodzi
Nienawidzę...zadufanych w sobie osóbek, nie zauwarzająch ludzkiego cierpienia
Nie lubię... gdy ktoś poniża moich przujaciół
Nietoleruje...gdy ludzie szukają ucieczki przed życiem w uzależnieniach typu:alkogol,używki
Lubię....mieć swięty spokój
Umiem...dochować tajemnicy
Staram się...robić coś dobrego dla innych
Chcę...żeby to się udało
Myślę...że to możliwe
Nigdy...się nie poddam
Czasem... Wątpię w Siebie
Zawsze... Komplikuję Proste Rzeczy
Ufam... że To Minie ...

Jestem --- Jak Kwiat ~ Tak łatwo mnie zranić...
Jestem --- Jak Motyl ~ Tak trudno mnie złapać...
Jestem --- Jak nadzieja ~ Tak łatwo mnie stracić...
Jestem --- Jak Wiatr ~ Tak trudno mnie zatrzymać...
Jestem --- Jak Kropla Deszczu ~ Żyje chwilą...
Jestem --- Jak Dźwięk ~ Rozbrzmiewam śmiechem...
Jestem --- Jak Noc ~ Zapowiadam dzień...
Jestem --- Jak Małe niemowlę~ Bezbronna...
Jestem --- Jak SPRITE - a TY jesteś pragnienie ;]
Jestem --- Jak 6 w ToTka - jedna jedyna na całe życie;]

*nie każdego....nazywam przyjacielem
*dążę do;.... osiągnięcia swoich celów
*nie rzucam...słowa "kocham Cie" na prawo i lewo"
*zagubiona...tak...bo nie wiem czy jestem w danym miejscy i danym czasie
*Nie znoszę.... hamstwa
*czasami....ciężko zrozumieć o co mi chodzi...


zakrecona-ja 17/06/2009 17:31:20 [komentarzy 4] Komentuj