Śmierć bliskich boli,ale nic nie dzieje się bez przyczyny.
Między historiami,które się wydarzyły miało miejsce rownież to wydarzenie...
Mój tata był najlepszym tatą pod słońcem!Pamiętam nasze wspólne wycieczki do lasu,grzybobranie i ine piękne chwile ;)Było super! ;))
W mojej rodzinie było trochę inaczej niż w przeciętnych, bo to tata zajmował się dziećmi i gotowaniem,a całą resztą,czyli pracą, domem itd,mama.
Mój tata nie miał nałogów. Nie pił z ogólu,ale jeśli trafiła się jakaś okazja i zaczął pić, to troche trwało. Z początku któtko,potem dłużej.Ale zawsze wyrzewźwiał i było Ok. Ale pewnego razu znów zaczął pić, mimo że był chory,miał astme, brał leki,najwidoczniej stracił panowanie nad sobą i nie potrafił przestać. Byłam w tedy jeszcze mała i głupia. Łzy ciskały się do oczu,a ja przerażona,gdy widziałam,że pije.Codziennie błagałam Boga, by ta historia nie skończyła się tragedią. Po pewwnym czasie przestał,ale organizm był już wyceińczony.Pamiętam jeszcze.. jak chwile przed...przed momentem,który zaważył na całym moim życiu,przyszedł do domu,by przywitać się z rodziną. Nawet był uśmiechnięty.Potem poszedł do sąsiada,spytać się go,czy przypadkiem nie wiedział jego telefonu, bo chyba go zgubił.Z tego co można sę domyślić,upadł po drodze na twarz,na polu za domem.Nie znam przyczyny. Skoro miał astme,to może dostał ataku duszności?Zauważyliśmy go niedługo potem.A włąściwie to sąsiad,kjtóry tamtędy przechodził,zawołał mojego starszego brata,który był na podwórku,natychmiatst pobiegł.W tym samym czasie siostra dostrzegła go z balkonu. Wbiegła do domu i drżącym głosem powiedziała: "Tacie coś się stało.."Wszyscy wybiegliśmy by sprabdzić co się dzieje..Bałam się strasznie. Nie poszłam tam,patrzyłam z podwórka.Nie wiedziałam, co mam robić.I płakałam.Płacze za każdym razem,kiedy to sobie przypominam.Wezwaliśmy pogotowie. Długo go reanimowali.Zabrano go do szpitala. Mnie Zawieźli mnie do cioci,żebym nie była sama w domu. Wiedziałam,że tata może umrzeć...Każda sekunda do momentu,gdy wrócili ze szpitala,była wypełniona modlitwą.Mama powiedziala ze tata zostal w szpitalu i że jest w ciężkim stanie. Nie wiadomo czy przeżyje.Poszłam spać,a tak naprawdę to siedziałam na łuszku w ciemności i modliłam się.Chciałam być sama i poukładać sobie wszystko w głowie.Myślałam również,że nie wyobrażaam sobie jak to będzie wyglądać, gdy tacie się coś stanie,że będę sierotą. W końcu zasnęłam ze zmęczenia ale śniła mi się ta modlitwa. Obudził mnie w nocy czyjaś rozmowa. Wstałam i podsłuchałam romowe. Zaczekałam aż siostra i brat pójdą do siebie i wyszłam do kuchni,by się czegoś dowiedzieć.Mama powiedziała,że tata zmarł o godzinie 22. wróciłam do pokojui dopiero wtedy,gdy nikt nie widział zaczęłam płakac.Wiele razy gdy widziałam butelki groziłam że je wyżucę,potłukę.Ale nie zrobiłam tego,miałam nadzieje ze zrobi to sam:(.Żałuję,że bałam się go zatrzymać.żałuje że nie zrobiłam nic,a tylko płakałam w ukryciu.Zresztą mamie też musiało być smutno,po co miałam jej dokladać smutku,tym że niedość że tata cierpiał,mama to i ja.Musiałam być dzielna. Przemyślałam to wszystko. Po pewnym czasie zrozumiałam,że kiedyś trzeba się z tym pogodzić. Nie można tylko płakać.Trzeba coś robić.Wyciągnęłam wnioski,czemu Bóg odebrał mi najbliższą osobę??Moja mama męczyła się widząc jak tata się zachowuje.Pamiętam kłótnie.Ja musiałam zrozumieć,że łzy nic nie dają. Trzeba działać!Chyba nawet nie zdażyłam mu powiedzieć ze go kocham. Teraz wiem,że jeśli sie kogos kocha trzeba być w tym odważnym i wyznać prawdę, bo ludzie tak szybko odchodzą.
To dzięki tacie poznałam wiele smaków, gdy nie lubiłam jakiegoś warzywa np. brukselki,tata udowodnił mi,że to co zdaje się niedobre,może się zmienić na coś naprawde pysznego,wystarczy tylko go doprawić itp.
Tłumacząc to wspócześnie nie można patzreć na kogoś, nie znając go i oceniać. Każdy nawet jeśli nie jest doskonały.MOze się zmieniąc,ale może nie sam,moze dzięki naszej pomocy?
To dzięki niemu potrafie docenić przyrode,potrafie przejść lasem i usłyszeć śpiew ptaków i powiedzieć,że to jest najpiękniejsza muzyka świata. To dzięki niemu nauczylam się cieszyć życiem,potrafie się śmiać i uśmiechać :D
Dzięki niemu umiem kochać zarówno ludzi jak i zwierzęta.Dlaczego ta choroba dotyka niewinnych ludzi?Moi sąsiedzi pili razemz nim. NIenawidze ich za to!Tata nie zatanczy na moim ślubie, nie był na moim bierzmowaniu,nie

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"
DLACZEGO TO PISZĘ? MOŻE NIE POWINNAM? MOZE TO ZBYT PRYWATNE I TAKICH STARYCH RAN SIE NIE ROZDRAPUJE?WIEM! ALE MAM POWÓD CHCE BY POKAZAC NIEKTORYM NA CO W ZYCIU TRZEBA UWAZAC i CO NAS MOZE SPOTKAC GDY NIE ZROBIMY PEWNYCH RZECZY,,,
|| Ave Ja ||
powinienem z nią być sama przez to przechodziła a ja siedziałem na krześle bujanym i grałem w tysiąca...
a moja mała bidulka sama pośrodku wielkiego świata...zobaczcie jaka jest silna jak można jej nie kochać...
pownno się wielbić moja carisme.....
spróbuje żeby nie musiała przez to przechodzić kiedyś jeszcze...
Te Qiero
brak www || data: 18/06/2009 22:16:48
inet20909nh-0.nat.umts.dynamic.eranet.pl || IP: 213.158.199.216